Przeskocz do treści

Dobre rady. cmentarz.

MOJE WYJAZDY; SENS.

Wczoraj pojechałam na zaproszenie mojej znajomej do zobaczenia domu i miejsca zamieszkania. Na początku nie mogłam tam wejść, było mi zimno i czułam się jak nieproszony gość. Jedyną pociechą było powitanie mnie przez kota, który przyszedł do mnie, pełnił honory domu. Do domu nie da się wejść. Istny cmentarz. Pani domu zginęła w wypadku. Zdjęcia jej wiszą w całym domu. Pełno zasuszonych bukietów, dziwacznych figurek, przedmiotów, które ona wykonała. W domu zatęchłą atmosfera energetyczna, tam cały czas ona rządzi a nie osoby żywe, które zostały. Usiedliśmy przy stole, ale od początku czułam ogromny ból głowy. Gdy próbowałam rozmawiać z panem domu, ze ona została i nie pozwoli muna ułożenie sobie następnego związku jego reakcja mnie zaskoczyła. On w takie rzeczy nie wierzy, że ktoś może zostać, a to, że w domu tylko są kłótnie o pieniądze, nienawiść, on ma cały czas stany depresyjne to dla niego jest norma. Nie zauważyłam, żeby szanował ludzi, żeby chciał przyjąć cokolwiek z tego co mówiłam. Po prostu BETON. Dom trzeba oczyścić, wyrzucić co blokuje energię żywych. Wątpię, żeby projekt, żeby tam przyjeżdżali ludzie i czuli się dobrze wypali. NIE DA SIĘ ŻYĆ ŻYWYM NA CMENTARZU.... Mam nadzieję, ze się mylę......

Obraz może zawierać: roślina, niebo, kwiat, na zewnątrz i przyroda