Przeskocz do treści

PRAWDA CZY FAŁSZ;

wczoraj miałam trudny dzień. Wiąże się to z bardzo bliską mi osobom, którą znam już trzy lata. Poznałam ją w jej miejscu zamieszkania tzn. Jelenia Góra, gdzie jest znaną osobą. Ma ona przyjaciela, którego zna już ponad 30 lat. Przeżył on osobistą tragedie, bo zginęła w wypadku jego żona. Samochód był w takim stanie, ze nie było co zbierać. Została skremowana i pochowana. Gdy tylko pojawiłam się w jego domu, od razu ją zobaczyłam. Powiedziałam jak wygląda, ale to już nie jest ta sama osoba, ale ktoś niebezpieczny. Musiałam wyjść z domu, nawet nie założyłam kozaków, bo myślałam , że się uduszę. Powiedziałam jemu, żeby ja wyprowadził z domu, rzeczy rozdał lub sprzedał, zrobił z pogrzebem tak, jak powinno być. Kazik patrzył na mnie jak na wariatkę. Powiedziałam mu, ze nigdy nie ułoży sobie życia, bo ona mu nie pozwoli. Jego reakcja....... nie będę komentować. Po tym incydencie zaczęły się ataki energetyczne na moją znajomą. Wczoraj to już było apogeum. To był tak potężny atak energetyczny, że moja znajoma miała potężne kłopoty z sercem i o mało się nie udusiła. Powtórzyła się sytuacja, którą ja przeżyłam w tym domu. Napisała do mnie; pomocy, duszę się. Wcześniej mówiła, że tamta osoba przychodzi do niej we śnie. Pamiętam taki atak, gdy już myślałam, że umieram, po takim ataku energetycznym i pomogła mi moja ukochana Krysia Maciąg. Pracowałam z moją znajomą cztery godz. rozmowa trwała 1.5 godz. W pewnym momencie poczułam, że puściło. Że jest już ok. CZY TO PRAWDA, CZY BAJKA? Może moja znajoma zechce to opisać, to udostępnię to na stronie ...