Przeskocz do treści

TOKSYCZNI:

Osoba toksyczna truje i zatruwa. Mówi, co myśli i robi, co uważa za stosowne. Kompletnie nie liczy się z naszym zdaniem, z naszymi potrzebami, emocjami i z naszą wrażliwością,Najprostszym i najszybszym, a często – jedynym, sposobem uwolnienia się od toksycznej przyjaźni jest ucieczka. Nie warto się jednak od razu tak poddawać. Można spróbować naprawić relację. - Dobrze jest nauczyć się oczekiwania wzajemności po trzech naszych uczynkach. W ogóle ta zasada często się przydaje. Na przykład – pożyczam danej osobie pieniądze na jej potrzeby tylko dwa razy, a potem czekam na jej gest. Biorę na siebie jej pracę dwa razy, a potem czekam, aż ona weźmie moją. Nadstawiam za nią głowę dwa razy, a potem czekam, aż ona nadstawi za mnie. Jadę dla niej po coś dwa razy, a potem czekam, aż ona dla mnie gdzieś pojedzie i tak dalej. Budowanie relacji z ludźmi jest jedną z ważniejszych części naszego życia. Tworzenie mocnych więzi przyjaźni sprawia, że nasze życie jest bardziej zdrowe i szczęśliwe. Czasem okazuje się jednak, że niektóre przyjaźnie okazują się kosztować nas zbyt wiele: powodują cierpienie, nie dają nam żadnego dobra. Dlatego ważne jest, by potrafić rozpoznać, czy dana relacja nie jest toksyczna i nie oddziałuje na Ciebie destruktywnie. . Utrzymanie relacji przyjacielskiej przy uszanowaniu tego, że życie każdego z przyjaciół ulega zmianie, jest rzeczą bardzo korzystną, ale wymaga otwartości i tolerancji. Jeśli przyjaciel hamuje Cię w rozwoju i sprawia, że czujesz się winny z powodu zmian w swoim życiu, to wyraźny sygnał, że w Waszą relację wkradła się toksyczność. Dlatego zamiast się męczyć, zakończ tą relację.

Zdjęcie użytkownika Grażyna Zygmunt.

NASZE ŻYCIE:

ostatnie moje wizyty przy oczyszczaniu. Spotkanie z osobą, która szuka przyczyny niepowodzeń na teraz i tu. Podeszłam i położyłam lewą rękę na prawym ramieniu. zapytałam co widzi? Nic. Trzymałam rękę około 5 min. i odeszłam na bok. Było nas w sumie cztery osoby na tym wglądzie. Pan, jego żona, moja znajoma i ja. Zapytałam raz jeszcze; co Pan widzi, kim Pan jest, gdzie Pan się znajduje. Po chwili powiedział, ze ma długie włosy, gołe stopy, ma na sobie skórę a w ręce dzidę. Za nim idzie jego plemię. Potem rozmawialiśmy na ten temat. Wytłumaczyłam mu, że te osoby, które idą za nim, to jest ich wybór a on nie może zmuszać nikogo do tego co ma zrobić. Zauważyłam, że lubi on ustawiać domowników, tak jak on sobie wyobraża ich życie. Powiedziałam mu, że tak nie można, nie może nikogo zmuszać do niczego i nad tym ma pracować. To jest to nad czym pracuje na teraz i tu... Ciekawe jak by to wyglądało u was...

Zdjęcie użytkownika Grażyna Zygmunt.

DOMY;

Oczyszczanie domu zaczynam od przyjrzenia się czy dom jest stary, czy nowy. Jeżeli stary to szukam wszystkich anomalii energetycznych. Czasami poprzedni właściciele toczyli tu boje, czyli kłótnie, zmarł ktoś, w pobliżu jest zaniedbany cmentarz, popełniono tu zbrodnię. Muszę to wszystko odkryć, bo każda informacja to potęga.Trzeba przyjrzeć się dzieciom i zwierzętom jak reagują na to miejsce. To są świetne barometry od negatywnych energii. Jeśli natomiast nasze dziecko grymasi, to stajemy się kreatywni, upiększamy pokój i zaganiamy pociechę do pokoju. Dom oczyszczamy, sprzątamy, błogosławimy, zamykamy portale i cieszymy się życiem.Złe domy (powodujące choroby) łączy się z falami licznego, potwierdzonego występowania nowotworów, choroby reumatycznej, astmy, nerwic, zaburzeń psychicznych itp. Czynności fachowe związane z wyborem terenu, lokalizacją budynku, doborem materiałów, kształtu domu są dosłownie na wagę zdrowia i perspektywy długiego życia. Ludzie „chorowici” najczęściej żyją w złych domach oraz pracują w marnym miejscu. Zdrowieją oni przeważnie w czasie wakacji albo innego dłuższego pobytu poza domem. Szkodliwy dom powoduje to, że budzimy się zawsze zmęczeni i nie mamy chęci wracać z pracy do takiego domu. Bardzo często pracowity dzień zamiast zmęczenia u wielu ludzi daje poczucie siły. Oznacza to, że pracujemy w dobrym miejscu i taką pracę należy bardzo szanować. Jeżeli po pracy jesteśmy nadmiernie zmęczeni, a dom nas uzdrawia, należy czym prędzej szukać innego lepszego miejsca pracy. Obniżenie ogólnego poziomu energii i spadek potencjałów życia poza uczuciem zniechęcenia, zawsze wywołuje depresje oraz liczne schorzenia przewlekłe. Dlatego warto zadbać o swój dom. Kiedy dom jest zdrowy to przekłada to się na nasze zdrowie i życie. Warto o tym pamiętać...

Zdjęcie użytkownika Grażyna Zygmunt.

NASZE DOMY:

Dom to azyl, miejsce, gdzie wracamy i mamy tam czuć się bezpiecznie. Dom ma nas słuchać, gdy stawiamy nowy dom, wpisujemy na kartce jaki ma być nasz dom, chowamy go do słoika, ten słoik zakopujemy na środku tego miejsca, czyli placu budowy, jako kamień węgielny. Gdy dom już powstanie, wchodzimy do niego, stajemy na środku domu; mówimy głośno i dobitnie; ŻE TO JEST MÓJ DOM, że on służy mi po to, żeby żyło nam się dobrze. Potem posadzenie drzewa ochronnego, postawienie tzw. strażników, którzy nie dopuszczają energii negatywnych; pilnują zdrowia, finansów, związków, naszej pracy. Potem ustawiamy dom pod względem kodu urodzenia, w tym, gdzie mają być drzwi, na kogo ma być zapisany, żeby emanował pozytywną energią. Ustawienie według tego starego feng shui, ale trochę inaczej. Pamiętajmy, że osoby, które budują nasz dom nie piją, nie klną, bo ściany mają pamięć i zostawiają nam to wszystko w naszym domu. To jest początek tego, co jest nam potrzebne żeby dom był nasz, żeby nie on rządził, tylko my. Domy mogą korzystnie wpływać na nastrój, samopoczucie człowieka a także na jego zdrowie. Przez nasze zachowanie jakby nagrywamy w ścianach domów model naszej rodziny. Utrwalamy w nich rodzaj naszego zachowania – naszych emocjonalnych uniesień. Nie zdajemy sobie sprawy, że w ten sposób wzmacniamy albo niszczymy naszą wspólnotę rodzinną. Że ostra, przykra i podniesiona emocjonalnie wymiana myśli przez krzyk powinna odbywać się zawsze poza naszym domem. Zgromadzona destrukcyjna „zła energia” w wyniku wibracji narasta i po upływie pewnego czas może łatwo doprowadzić do tragedii i tragedię.Gdy znamy swój kod  możemy zaplanować kim ma być nasze dziecko, jakie relacje nas połączą. Możemy dobrać też partnera, gdy znamy jego datę urodzenia, możemy sprawdzić jak będzie układał się nasz związek.

Zdjęcie użytkownika Grażyna Zygmunt.

NASZE DOMY;

zbliża się wiosna. Czas porządków i zmian. energia naszych domów, mieszkań jest za mała, żebyśmy mogli poczuć się dobrze. Co sami możemy zrobić, żeby to zmienić? Na początek rośliny. Spróbuj znaleźć kwiat, który wyraża twoje marzenia. Według mnie najlepsze kwiaty to liście okrągłe, skierowane do góry. Ja osobiście polecam drzewko szczęścia czyli grubosza. Gdy umieścisz go w polu powodzenia w/ g siatki bagua, to ruszy nam tą sferę. Gdy mamy małe mieszkanko, to unikamy roślin kolczastych, gdyż powodują one kłótnie, zdenerwowanie. Bardzo dobrym pomocnikiem w aktywizacji energii są zwierzęta. Powodują one ruch energii ponieważ przemieszczają się po całym domu. Ostatnio dużo się mówi, ze woda to podstawa naszego życia. Można ją wykorzystać w różnych celach. Ja np. stawiam szklankę wody i wsypuję trochę soli, potem umieszczam ją w koło głowy, tam, gdzie śpię. Rano wylewam tą wodę do sedesu. Jeżeli wkładamy jakąś fajną intencję, żeby coś się spełniło, to wlewamy wodę, ale nie solimy jej, ważne; przykrywamy ją, żeby nie nałapała negatywnych energii przez noc i pijemy ją rano. Polecam....

Zdjęcie użytkownika Grażyna Zygmunt.

MOJA OSTATNIA PRACA;

Tak jak pisałam pierwszy dzień to oglądanie miejsca, rozmowa z właścicielami. Drugi dzień to konkretna praca. Zaczynam od rozłożenia swojej energii, która spełnia rolę podobną do odkurzacza, zabiera to co negatywne. Dwa razy osoba, która trzymała mi pole, puściła je i musiałam zaczynać od początku. Potem właściciele podziękowali za to co dostali od tego miejsca i przekazali je do sprzedaży. Podeszłam i żegnałam to co zostało po czasach II wojny światowej a następnie po ubojni za czasów PRL. Zajęło mi to dużo czasu, bo ściany mają pamięć i trzeba to wypalić energetycznie. Pamiętam jak Wojtek mówił o domach, które starał się oczyścić, zbijali tynki ze starych domów, zakładali izolację i tynkowali od nowa. Po pewnym czasie stara energia wracała. Ja wypalam tą energię i powoli zaczęła schodzić w dół. Po 9 godz. zaczynało się zmieniać i było czym oddychać. Potem zrobiłam krąg i zaprosiłam wszystkie istoty, byty, które tam były, żeby odeszły tam, gdzie ich miejsce, gdzie będą szczęśliwe ( nigdy nie odprowadzam do światła). W tym momencie zrobiło się tłoczno, cztery dni odchodziły, nawet przyszły formy zwierzęce. Potem krąg się zamknął i teraz nie ma tam już nikt dostępu. W trakcie znowu osoba, która trzymała mi pole zaczęła przyglądać się tym istoto i puściła mi pole. Od razu zrobiło mi się zimno i po przyjeździe trzy dni trzepało mnie. Teraz już wiem, że mam pracować sama. Zamknęłam dwa portale. To było miejsce kaźni. Potem zeszłam do kotłowni, jest tam komin poniemiecki i użyłam złota koloidalnego do wyłapania negatywnej energii, pozamykałam wszystkie kanały, za pomocą kamiennego kręgu. Zabezpieczone zostały też wszystkie pomieszczenia za pomocą narysowanych znaków, żeby cały czas oczyszczały te pomieszczenia( mają leżeć przez 21 dni). Poprosiłam właścicieli o uporządkowanie terenu, powieszenie lustra, które odbija energię biedy, która wchodzi z przyległego terenu. Sprawdziłam na koniec jak wygląda oczyszczenie i teraz cały czas sprawdzam energetycznie na odległość jak to wygląda. Siedzę pod bramą mentalnie i trzymam pole. Czekamy na zmiany. Musi się ta energia ułożyć. Byłam w domu u tych ludzi, ale to osobna historia co tam znalazłam.Czego mi żal? Że już nie spotkałam kota, był rano i czekał, ale za późno się pojawiłyśmy....

Zdjęcie użytkownika Grażyna Zygmunt.

NASZE DOMY;

Dla każdego szczęście może oznaczać co innego. Jedni chcą, aby w ich domu panowała miłość, inni skupiają się na osiąganiu sukcesów w pracy i powiększaniu bogactwa. Jeszcze inni chcą mieć wielką, głośną rodzinę, zupełnie taką, jak włoskie familie. Jednak szczęśliwe domy mają ze sobą pewne cechy wspólne. Są to z pewnością harmonia, spokój i bezpieczeństwo, które powinni odczuwać jego mieszkańcy. Żeby czuć spełnienie i satysfakcję, warto włożyć trochę energii i zaplanować dom zgodnie z zasadami, które mogą spełnić nasze potrzeby. Przydadzą się w tym wskazówki feng-shui, dotyczące tego, jak wybrać miejsce pod dom, w jaki sposób zaplanować jego wygląd i jak prowadzić prace budowlane.Idealny jest lekko pofałdowany teren, gdzie wieją łagodne wiatry, powietrze pięknie pachnie i w pobliżu przepływa strumień. A już najlepiej jest, kiedy dom można usytuować w połowie łagodnego wzniesienia i kiedy wychodząc z tego domu, po prawej i po lewej stronie widziałoby się łagodne pagórki (te po lewej powinny być nieco większe).
Czego unikać:
- źle jest, gdy w pobliżu domu znajdują się wzgórza o ostrych, spiczastych kształtach, ostre skały lub wysokie budynki – wieżowce, wieże ciśnień, wieże transmisyjne;
- fatalne są miejsca na szczytach gór (dom byłby wystawiony na działanie silnych wiatrów);
energia chi nie zatrzymuje się na całkiem płaskim terenie;
- niedobre do zamieszkania są tereny, gdzie powietrze jest nieświeże lub gdzie wieją przenikliwe, nieprzyjemne wiatry;
o złym feng shui świadczy to, że w danym miejscu rośliny źle rosną – bądź dlatego, że jest tam za sucho, bądź dlatego, że jest za mokro;
- złą energię mają działki położone naprzeciwko cmentarza lub szpitala (z miejsc tych emanuje energia blokująca przepływ życiodajnej energii chi), a także działki o nieregularnych kształtach (trapezowe, trójkątne, na planie L, T lub U – mieszkańcy takich domów nie cieszą się szczęściem i często się kłócą) oraz położone na końcu ślepych uliczek lub u wylotu prosto biegnących dróg. A co wy sądzicie...

Zdjęcie użytkownika Grażyna Zygmunt.

PO OCZYSZCZENIU I USTAWIENIU DOMU:

Droga Pani Grażynko,

Nasz Krzysztof w nocy uświadomił sobie tę traumę z dzieciństwa. To był oglądany w szkole drastyczny film, po którym musieliśmy odebrać go i zawieźć do szpitala. Dziś ręka przestała go boleć i odzyskał energię. Tyle lat z tym się męczył…..
Nasz czworonożny towarzysz tryska zdrowiem i energią.
Pracownicy przyszli z rana i wzięli się ostro do pracy, przepracowali bez problemowo. Rano nawet chodzili uśmiechnięci.
Ja pomimo dużego zmęczenia dzielnie przebrnęłam przez dzień.
Mąż spał 4 godziny, wstał punkt 4 rano i miał bardzo dożo energii, aż do wieczora. Przestała go boleć głowa i nerki, kręgosłup i stawy też o wiele lepiej. O „starym garze”zapomniał
Wszystkie zalecenia zostały wykonane zgodnie z instrukcjami.
ps. Mamy nadzieję, że Pani „jakoś się trzyma”. Jesteśmy bardzo wdzięczni za wszystko.

Bardzo serdecznie pozdrawiamy Gosia.

A ja po przyjeździe nie mogę się pozbierać. Ważne, że działa.

Zdjęcie użytkownika Grażyna Zygmunt.

POWROTY:

wczoraj wróciłam bardzo późno do domu po dwóch dniach pracy. Gdy tylko weszłam na miejsce docelowe zobaczyłam, że jest dziwne, puste bez znaku życia, marazm. Pierwszy dzień to oglądanie, a było co, miejsce to zakład produkcyjny ponad 2000 m. Określenie tego miejsca jako Zamordownia jest bardzo trafne. Wcześniej była tam ubojnia za czasów II wojny światowej, potem za czasów socjalizmu też taki sam profil, czyli ubojnia i wytwórnia wyrobów. W trakcie oglądania pytałam o dużo rzeczy, czy to było kupione i były tam dwa budynki. Usłyszałam ; nie, pusty plac. Ale ja widzę dalej te budynki, więc pytam jeszcze raz. Następna odpowiedź, że tak, ale oni je wyburzyli. Jest jeszcze część poniemiecka, muru komin, ściany działowe. Gdy zeszliśmy tam, to uczucie zimna, nie ma czym oddychać. zaraz po wejściu przyszedł do mnie starszy pan, szatyn, krótkie włosy, ubranie robocze, buty, trzewiki i informacja, że jeździł na rowerze. właściciele nie wiedzieli, kto to może być, a on poszedł za mną do hotelu. Gdy już usiadłam w biurze i opisywałam plan dnia następnego, to zaczęli schodzić się pozostali, żołnierze z II wojny, z I wojny, ludzie w kajdanach. Miejsce to stoi na wodzie i zabiera energię, po prostu się usypia. W trakcie wizyty przyszedł do mnie niesamowity gość, bury kocur, który wszedł za mną do zakładu, chodził za nami po każdym pomieszczeniu a w końcu wszedł do biura prezesa i wskoczył na jego fotel i zaczął mruczeć. Osoby te chcą sprzedać ten zakład, śmialiśmy się, że to już miejsce kogoś innego, bo miejsce prezesa zajął kot, czyli idą zmiany.Gdy skończyliśmy wieczorem rozmowę, to musieliśmy kota odnieść na podwórko. Nie było łatwo, bo chciał pojechać z nami do hotelu. Nie był to kot bezdomny, bo był zadbany, najedzony. Po zameldowaniu się w hotelu poszliśmy spać, ale niestety, nie dało się ...... cdn..

Zdjęcie użytkownika Grażyna Zygmunt.