Przeskocz do treści

Dobre rady; nasze życie.

Dobre rady; nasze życie.

07/03/2016

Pamiętam jak kipiałam złością gdy usłyszałam, że moje życie jest takie jak moje myśli i że jestem za nie odpowiedzialna. No jak, jak do cholery? pytałam! Przecież wcale nie chcę być maltretowana emocjonalnie, przecież nie chcę tonąć w długach, przecież nie chcę czuć jakbym była marionetką w rękach jakiegoś złośliwca, który tylko kombinuje jak uprzykrzyć mi życie…

Gdy uzasadniłam sama przed sobą, że to wszystko są brednie i po prostu „jestem naznaczona byciem biedną i nieszczęśliwą” poczułam ulgę i satysfakcję! No przecież oczywiste jest, że mam rację. Przecież tyle jest „dowodów” na to, że to właśnie tak działa i że tylko co poniektórym udaje się żyć dobrze i szczęśliwi (ale to tylko dlatego, że mają układy, bogatych rodziców i hojnego męża). Zaczęłam więc szukać możliwości, aby wyrobić sobie układy bądź też znaleźć kogoś kto chciałby się mną zaopiekować. Doszłam do punktu kiedy zrozumiałam, że po pierwsze: nie cierpię siebie (więc jak niby ktoś miałby mnie kochać?), po drugie: nie wiem po co żyję (chyba siłą rozpędu), po trzecie: nie wiem w czym jestem dobra (więc jak niby miałabym się w czymś wybić), po czwarte: jestem przepełniona strachami i czarnymi wizjami (przejęte od rodziny i otoczenia), po piąte: wierzę w to, że świat i ludzie są złym miejscem – przekonania (wiec i tak mi się objawia), po szóste – dziwnym zbiegiem okoliczności – te wszystkie smętne wizje, które snułam w głowie – spełniają się w moim życiu…Trochę czasu to zajęło, ale w tamtym momencie patrząc na moje życie – wiedziałam, że nie mam nic do stracenia, że próbowałam już starej drogi, obwiniania innych i że to absolutnie nie zmieniało mojej rzeczywistości. Pomimo obaw, że mi się nie uda, że ta nowa droga nie zadziała, że ktoś mnie wyśmieje, że się rozczaruję, że „pewnie zadziała dla wszystkich, tylko nie dla mnie” – podjęłam rękawicę i wytrwale zaczęłam kroczyć do tego, aby zmienić siebie, w konsekwencji czego – zmienić swoje życie.
I dzisiaj Ci mówię z całą stanowczością – Ty jesteś odpowiedzialna za swoje życie i Ty możesz je zmienić na lepsze. Nie jesteś bierną kukiełką, która z powodu kaprysu losu ma cierpieć i doświadczać, nie odebrano Ci umiejętności myślenia, działania i zmieniania się – wręcz przeciwnie – dano Ci możliwości uczynienia ze swego życia tego co chcesz. Dano Ci także wolność podjęcia wyboru w jedną albo drugą stronę…

Dodaj komentarz