Przeskocz do treści

Samo życie; my.

W pewien sposób te więzy nas uzależniają emocjonalnie od innej osoby. Czasami wzbudzają w nas poczucie winy. Jednak w momencie podjęcia decyzji o przecięciu więzów często czujemy niechęć, mamy spore obawy i zadajemy pytanie: „czy jak się od niej/niego odetnę to uczucie przypadkiem nie wygaśnie”, „czy to nie spowoduje oddzielenia?”, „czy to nie sprawi, że on/ona mnie zapomni/ nie będzie już chciała kontaktu?”
Nie, nie spowoduje, że miłość wygaśnie. Pozbywamy się tylko bólu i strachu, tego co nas obciąża. Zostaje czysta miłość, której nie zależy na przywiązywaniu, tworzeniu związków opartych na układach, która nie wie co to niepokój, bezsenność i łzy. Miłość uniwersalna, czy absolutna nigdy nie przynosi bólu, ale radość. Przepływa naturalnie i czysto w dwie strony pomiędzy osobami. Wzmacnia je, a nie osłabia.
Spowoduje osłabienie relacji, której już nie chcesz utrzymywać, bo ci ciąży i masz z niej więcej bólu, a mało satysfakcji. Jeśli relacja jest toksyczna i przybrała formę współuzależnienia (twoje samopoczucie zależy od tego czy on się odezwie, czy nie odezwie i jak się odezwie, jego słowa potrafią sprawić, że płaczesz, denerwujesz się, albo jego/jej słowa, telefony działają ci na nerwy, ale gdy się odzywa to nie umiesz nie odebrać) – to przecięcie więzów spowoduje, że on może przestać dzwonić, albo nie będziesz czuła przymusu żeby odebrać telefon, czy spotykać się z nim/ z nią, chociaż na samą myśl o spotkaniu już się złościsz i denerwujesz.
Dlatego nie obawiaj się, że zerwanie więzów zniszczy Twoją miłość, przyjaźń, albo związek. W pewien sposób oczyści z tego co toksyczne, zostaną czyste uczucia, bez wytworzonych i szkodliwych podłączeń.

Zdjęcie użytkownika Grażyna Zygmunt.