Przeskocz do treści

Samo życie; wizyta.

NASZE DOMY;

czasami w ramach odwiedzin staram się odciąć od tego co widzę i spędzić miło czas ze znajomymi. Moja koleżanka założyła nową rodzinę i zaprosiła mnie, żebym powiedziała dlaczego jej partner choruje. Gdy weszłam zrobiło mi się zimno. Ale starałam się nic nie mówić, bo ludzie różnie reagują. Usiadłam w fotelu w salonie i ciągle miałam wrażenie, że ktoś na mnie patrzy z sąsiedniego pokoju, ale odniosłam wrażenie, że mnie nie lubi, bo ja go widzę. Zapytałam moją znajomą, kto to jest, opisałam jak wygląda, spodnie z materiały, koszula, sandały i szelki. Cały czas pali papieros za papierosem i ma mocno przygarbione plecy.Lilka powiedziała, ze to teść zmarł w tamtym pokoju i tak wyglądał. zapytałam o dom, bo jest destrukcyjny, są w nim zmarli z czasów II wojny światowej, są to Niemcy, którzy przychodzili tu po pomoc ( szły całe tłumy od stacji kolejowej, była to akcja wysiedlania, uciekali przed radzieckim wojskiem). Zobaczyłam też starszego mężczyznę w takim dziwnym uniformie, zapytałam czy tu mieszkał lekarz Niemiec, bo on tu mieszkał. Koleżanka stwierdziła , że to niemożliwe, bo dom jest nowy. Tak, ale zbudowany na miejscu tego starego i została tu energia lęków, bólu i strachu. Potem pojawił się jej mąż i powiedział, ze faktycznie mieszkał tu lekarz Niemiec, bo jego dziadek, który tu zamieszkał po wojnie znalazł jego torbę z narzędziami, opatrunki i dokumenty. On też tam został. Poprosiłam ją, żeby wyjść do ogródka, bo czułam się niekomfortowo. A tam wow, następna niespodzianka, ale napiszę o tym po powrocie z oczyszczania domu....

Zdjęcie użytkownika Grażyna Zygmunt.