Przeskocz do treści

Dobre rady; moja ostatnia praca.

MOJA OSTATNIA PRACA;

Tak jak pisałam pierwszy dzień to oglądanie miejsca, rozmowa z właścicielami. Drugi dzień to konkretna praca. Zaczynam od rozłożenia swojej energii, która spełnia rolę podobną do odkurzacza, zabiera to co negatywne. Dwa razy osoba, która trzymała mi pole, puściła je i musiałam zaczynać od początku. Potem właściciele podziękowali za to co dostali od tego miejsca i przekazali je do sprzedaży. Podeszłam i żegnałam to co zostało po czasach II wojny światowej a następnie po ubojni za czasów PRL. Zajęło mi to dużo czasu, bo ściany mają pamięć i trzeba to wypalić energetycznie. Pamiętam jak Wojtek mówił o domach, które starał się oczyścić, zbijali tynki ze starych domów, zakładali izolację i tynkowali od nowa. Po pewnym czasie stara energia wracała. Ja wypalam tą energię i powoli zaczęła schodzić w dół. Po 9 godz. zaczynało się zmieniać i było czym oddychać. Potem zrobiłam krąg i zaprosiłam wszystkie istoty, byty, które tam były, żeby odeszły tam, gdzie ich miejsce, gdzie będą szczęśliwe ( nigdy nie odprowadzam do światła). W tym momencie zrobiło się tłoczno, cztery dni odchodziły, nawet przyszły formy zwierzęce. Potem krąg się zamknął i teraz nie ma tam już nikt dostępu. W trakcie znowu osoba, która trzymała mi pole zaczęła przyglądać się tym istoto i puściła mi pole. Od razu zrobiło mi się zimno i po przyjeździe trzy dni trzepało mnie. Teraz już wiem, że mam pracować sama. Zamknęłam dwa portale. To było miejsce kaźni. Potem zeszłam do kotłowni, jest tam komin poniemiecki i użyłam złota koloidalnego do wyłapania negatywnej energii, pozamykałam wszystkie kanały, za pomocą kamiennego kręgu. Zabezpieczone zostały też wszystkie pomieszczenia za pomocą narysowanych znaków, żeby cały czas oczyszczały te pomieszczenia( mają leżeć przez 21 dni). Poprosiłam właścicieli o uporządkowanie terenu, powieszenie lustra, które odbija energię biedy, która wchodzi z przyległego terenu. Sprawdziłam na koniec jak wygląda oczyszczenie i teraz cały czas sprawdzam energetycznie na odległość jak to wygląda. Siedzę pod bramą mentalnie i trzymam pole. Czekamy na zmiany. Musi się ta energia ułożyć. Byłam w domu u tych ludzi, ale to osobna historia co tam znalazłam.Czego mi żal? Że już nie spotkałam kota, był rano i czekał, ale za późno się pojawiłyśmy....

Zdjęcie użytkownika Grażyna Zygmunt.