Przeskocz do treści

Samo życie; domy i my.

NASZE DOMY:

Dom to azyl, miejsce, gdzie wracamy i mamy tam czuć się bezpiecznie. Dom ma nas słuchać, gdy stawiamy nowy dom, wpisujemy na kartce jaki ma być nasz dom, chowamy go do słoika, ten słoik zakopujemy na środku tego miejsca, czyli placu budowy, jako kamień węgielny. Gdy dom już powstanie, wchodzimy do niego, stajemy na środku domu; mówimy głośno i dobitnie; ŻE TO JEST MÓJ DOM, że on służy mi po to, żeby żyło nam się dobrze. Potem posadzenie drzewa ochronnego, postawienie tzw. strażników, którzy nie dopuszczają energii negatywnych; pilnują zdrowia, finansów, związków, naszej pracy. Potem ustawiamy dom pod względem kodu urodzenia, w tym, gdzie mają być drzwi, na kogo ma być zapisany, żeby emanował pozytywną energią. Ustawienie według tego starego feng shui, ale trochę inaczej. Pamiętajmy, że osoby, które budują nasz dom nie piją, nie klną, bo ściany mają pamięć i zostawiają nam to wszystko w naszym domu. To jest początek tego, co jest nam potrzebne żeby dom był nasz, żeby nie on rządził, tylko my. Domy mogą korzystnie wpływać na nastrój, samopoczucie człowieka a także na jego zdrowie. Przez nasze zachowanie jakby nagrywamy w ścianach domów model naszej rodziny. Utrwalamy w nich rodzaj naszego zachowania – naszych emocjonalnych uniesień. Nie zdajemy sobie sprawy, że w ten sposób wzmacniamy albo niszczymy naszą wspólnotę rodzinną. Że ostra, przykra i podniesiona emocjonalnie wymiana myśli przez krzyk powinna odbywać się zawsze poza naszym domem. Zgromadzona destrukcyjna „zła energia” w wyniku wibracji narasta i po upływie pewnego czas może łatwo doprowadzić do tragedii i tragedię.Gdy znamy swój kod  możemy zaplanować kim ma być nasze dziecko, jakie relacje nas połączą. Możemy dobrać też partnera, gdy znamy jego datę urodzenia, możemy sprawdzić jak będzie układał się nasz związek.

Zdjęcie użytkownika Grażyna Zygmunt.