Przeskocz do treści

Sukces

SUKCES;

Mamy znajomych , którzy osiągnęli sukces albo rodzinę, której się dobrze powodzi, przynajmniej tak to wygląda. Sukces w naszym świecie i społeczeństwie jest mierzony ilością i wielkością domów, apartamentów, tym w jakiej dzielnicy się mieszka, wyposażeniem domów i apartamentów, tym czy jest w domu sauna, jacuzzi, basen, drogie meble. Sukces mierzy się też ilością par butów i markowych ubrań, ilością luksusowych samochodów, jachtów, liczbą zer na koncie, popularnością, sławą, białymi zębami na tle ścianek na pokazach mody albo premierach filmów. To nazywamy sukcesem i chcemy żyć tak jak Ci ludzie, bo wydaje się nam, że oni mają wszystko, że wszystko w nich jest idealne – ich ciała, relacje, ich samopoczucie. Wydaje nam się, że są szczęśliwi, że to jest jak spełnienie wszystkich marzeń. Zawsze widzisz ich uśmiechniętych, pełnych życia. I myślisz sobie, też tak chcę – gdybym tylko miał czy miała to co oni to moje życie byłoby szczęśliwe i spełnione. Ale nie bierzesz w tym wszystkim pod uwagę, że widzisz tylko mały wycinek życia tych ludzi, który oni chcą Ci pokazać. I nie mogą pozwolić sobie na nic gorszego jeżeli chcą być kojarzeni dalej z sukcesem o który tak mocno walczyli – wpadli w uzależniający wir sukcesu. A jeżeli pozwolą sobie na to żeby ujawnić prawdę, zdjąć maskę to spadną z piedestału a to będzie bolało, bo tak mocno walczyli o to co mają teraz nawet jak czują, że to nie dało im tego co myśleli, że da. I tak będą tego bronić rękami i nogami, bo to jedyne co mają. Właściwie nikt nie wspomina o tym jak ludzie, którzy mają te wszystkie rzeczy się czują, bo wygląda na to, że mając to wszystko nie można się czuć źle prawda? Ale jest tu mały zgrzyt, który zwykle ignorujemy, bo o ile ten śliczny obrazek zwykle jest śliczny to od czasu do czasu spod masek wychodzi prawda. Nie ma tam spokoju, szczęścia, bezpieczeństwa. Są to tzw. drapieżnicy, ale nie maja oni prawdziwych przyjaciół, bo cały czas muszą walczyć o swoja pozycję. Czy warto?