Przeskocz do treści

Jak żyć

To obwinianie kogoś o nasze problemy życiowe i pamiętanie o krzywdach przez lata, to tak naprawdę są nasze mechanizmy obronne. Bo kiedy obwiniamy kogoś to pozornie jest nam lżej, przelewamy na tę osobę nasz gniew, frustrację, możemy na nią zrzucić też nasze niepowodzenia i błędy. To bardzo wygodne jest. Problem w tym, że to utrudnia poprawienie naszej sytuacji życiowej a tak naprawdę to uniemożliwia taką poprawę. Bo stawia nas w pozycji bycia wieczną ofiarą i powoduje, że pozbywamy się odpowiedzialności, za swoją przyszłość i za swoje błędy. Wydaje nam się, że to wszystko, co się dzieje to jest wina tego, że kiedyś tam ktoś nas skrzywdził a tak naprawdę to jest wina tego, że nie wybaczyliśmy tego. Chyba najczęściej w taki sposób obwiniamy naszych rodziców. Bo nie dostaliśmy czegoś tam od nich. Takie obwinianie niestety niczego nie rozwiązuje, bo może dzisiaj masz 50 lat i dalej tłumaczysz sobie, że czegoś nie możesz zrobić, bo to wina rodziców. Czas wybaczyć i poprawić sytuację. Też pamiętanie o krzywdach wcale nie chroni nas przed podobnymi sytuacjami. Tak naprawdę najlepszą metodą na to jest wyciągnięcie dla siebie lekcji z tych sytuacji i zadbanie o to żeby albo być gotowym na powtórkę albo do tej powtórki nie dopuścić. Polecam film o radzeniu sobie z przeszłością w tym temacie, tam jest sporo o tym. I to jest ważne, bo kiedy pójdziemy z tym naszym pamiętaniem krzywd za daleko, to może się okazać, że przez naszą chęć ochrony, całkiem odbierzemy sobie szansę na coś na czym nam zależy, bo ciągle będziemy trzymać gardę żeby tylko uniknąć zranienia. Możemy bezpiecznie o czymś zapomnieć dopiero kiedy upewnimy się, że wyciągnęliśmy dla siebie lekcję z przeszłości i że będziemy mogli zapobiec podobnej sytuacji w przyszłości albo poradzić sobie gdyby miało się zdarzyć kiedykolwiek coś podobnego. Czyli lekarstwem na pamiętanie tego wszystkiego jest wyciągnięcie nauki z tego doświadczenia. Naprawdę sposobem na spokojne życie, na poradzenie sobie z przeszłością a nawet na pchnięcie całego świata w lepszą stronę jest właśnie wybaczenie. Problem polega na tym, że dużo osób źle rozumie wybaczenie. Ludzie podchodzą do wybaczenia jak do słabości albo jak do takiego do takiego biernego przyjmowania kolejnych ciosów, pochylania głowy i wybaczania. W rzeczywistości to nie ma nic wspólnego z wybaczaniem. Wybaczenie nie oznacza tolerowania jakiegoś zachowania, nie oznacza braku reakcji czy darowania kary, nie musi oznaczać też przymusu kontynuowania relacji z kimś kto nam wyrządził jakąś krzywdę. Możemy się rozstać i mu wybaczyć. Wybaczenie to też nie to samo, co przyjęcie słowa przepraszam, jeżeli już ono pada. To jest coś dużo większego. Wybaczenie to jest zmiana emocjonalna, która zachodzi w osobie pokrzywdzonej.