Przeskocz do treści

Wizyta u Lidki

Moja praca;

Zaprosiła mnie koleżanka , żebym określiła stan zdrowia jej męża. Przyjechała po mnie samochodem.Po wejściu do jej domu zaczęła się zwykła rozmowa, usiadłam na krześle w kuchni. Niestety musiałam wstać, bo miejsce negatywne. Zapytałam co tam jest pod spodem. Nic. Była studnia, ale zabudowali to miejsce. To powodzenia Ci życzę. Stąd te stany chorobowe. Potem zaczęłam rozmawiać na temat zdrowia Karola. Powiedziałam co ja widzę, co trzeba by zmienić. Nie bardzo trafiłam ze zmianami w odżywianiu się , bo on kocha jeść i to bardzo tłusto, kończy kolację przed 24,00. W domu nie mogłam wysiedzieć, cały czas czułam na sobie wzrok starszego pana w koszuli w kratkę, w spodniach na szelkach, sandałach i ciągle palił, papieros za papierosem. Siedział w sąsiednim pokoju. Tak, to był tato Karola. Zmarł w tym pokoju 5 lat temu. Obejrzałam salon, w którym siedziałyśmy. Jedna ściana była dla mnie dziwna. Tam było jeszcze jedno pomieszczenie, gdzie przyjmował lekarz, ale to była końcówka wojny. Lekarz był Niemcem i udzielał pomocy ludziom, którzy uciekali na teren Rzeszy. Wysiadali z pociągów z pobliskiej stacji i tam się zatrzymywali na chwilę. Lidka zaprzeczyła, bo dom jest nowy. Ale co z tego, stoi na starym miejscu, a plac nie był oczyszczany, a zmarło tam sporo osób. Karol powiedział, że jak jego ojciec się wprowadził to znalazł starą torbę lekarską i dokumenty lekarza Niemca.A że był piękny dzień, postanowiliśmy usiąść w ogródku przed domem.Chwila spokoju ,a za moment zaczęło się. Zaczęłam się kręcić , dotarł do mnie obraz ogromnej bitwy, ale to były dawne czasy ,bo żołnierze jeździli na koniach, krzyki, strzały, jęki rannych. Straszny widok. Mówię do znajomego,co widzę i słyszę, A on pokazuje mi w oddali kilometra pomnik poświęcony bitwie , którą stoczyli Polacy w służbie Napoleona z armią carską. Nawet nie wiedziałam o tym fakcie ani pomniku. Wycofałam się do domu, nie są to przyjemne wizje.