Przeskocz do treści

Dziwne domy

DZIWNY DOM??

Wczoraj zadzwoniła do mnie koleżanka. Miał oczyszczany dom po śmierci męża. Niestety nie miałyśmy dostępu do mieszkania jej córki. Przyjrzałam się sytuacji na dziś. Zapytałam ją czy dzwoni w sprawie swojego związku? Tak. No cóż, pan jest bardzo despotyczny, taki narcyz, za wszelką cenę chce udowodnić jej, że jest po prostu głupia. Ciągle to tylko on ma rację, wieczna krytyka jej i jej dzieci.A to źle się ubiera, za mało ma pieniędzy, on nie tworzy związku z nią, ale ze swoja wnuczką. Co dalej? Spróbujemy to zmienić, wzmacniając sferę związków. Tu nie chodzi o jakieś uwiązanie tego pana, ale o to, żeby inaczej się zachowywał. Jeżeli zmiany nie dokonają się w ciągu dwóch tygodni, to musi ona porozmawiać z nim poważnie, bo nie da się żyć w toksycznym związku. Potem podejmą wspólną decyzję.
Rozmawiałyśmy na temat dokończenia oczyszczania tego domu, ze względu na jej wnuka. Dom stoi na dzień dzisiejszy w powietrzu, a nie na działce. Dom jest stary, poniemiecki, ale został gruntownie wyremontowany. Cały czas pokazuje się tam starsza kobieta, która twierdzi, że działka jest jej. Widziałam też drewniane schody, które prowadziły do mieszkania na piętrze. Mieszkanie to zostało odremontowane, zmieniono układ pomieszczeń. W mieszkaniu siedzi sobie starszy pan i jeszcze jakaś dziwna istota, która rozmawia z wnukiem tej znajomej. parę razy widział tą rozmowę ojciec tego dziecka. Tylko on nie wie z kom jego dziecko rozmawia, bo on nie widzi nikogo. Zapytałam ją dlaczego ten starszy pan pluje na podłogę i ucieka albo do porządkowania terenu wokół domu, albo do sąsiada. Ale słyszę, jak ta kobieta ciągle narzeka i uprzykrza mu życie. Tak zachowywała się jej teściowa i teść. Szczególnie to plucie na podłogę bardzo było przykre dla mojej znajomej. Co teraz. Czekamy na odpowiedni czas i oczyszczenie tego mieszkania. Trzeba odprowadzić teściową i teścia tej znajomej. A co to rozmawia z tym chłopcem i jak to odprowadzić? Nie wiem na dzień dzisiejszy. Muszę pomyśleć...
Zawsze mówili mi, że bać należy się żywych a nie umarłych. Coś mi się tu nie zgadza. Przez to, że tam zostali, żywi mają kłopoty ze zdrowiem, nie układa się im w związkach. Natomiast ten mały chłopiec stał się agresywny i ma napady lęku.... No cóż.....