Przeskocz do treści

Domy

Wczorajsza rozmowa nieplanowana;

wczoraj odezwał się do mnie pan przed zakupem domu. Przysłał mi na messenger zdjęcia. Dla mnie to nie dom a powolna umieralnia. Dom bardzo zniszczony, zobaczyłam tam pleść, grzyb, robactwo. Dom stoi na kościach osób, które tam zginęły. Powiedziałam, ze dom jest stary;- tak, ma ponad 100 lat są tam cieki wodne i stres geopatyczny- płynie rzeczka obok i woda spływa pod własnym ciśnieniem z góry- rodzina, która tam mieszkała, to patologia, w ścianach zapisana jest cała historia rodziny ( kłótnie, awantury, przekleństwa)- tak, są po rozwodzie w właściciel pije i stosował przemoc- stoi tam poniemiecka stodoła która w czasie II wojny światowej służyła i tu umilkłam, gdy zobaczyłam do czego. Stwierdziłam, że dom jest tak negatywny, trzeba tam włożyć mnóstwo pracy a i tak pozostanie negatywny, ale to jest WYBÓR TEJ RODZINY.W trakcie rozmowy wypadł mi telefon z ręki i rozsypał się na części. Potem wypadł mi z ręki nóż. Zaczęłam się przyglądać mieszkaniu tej rodziny. Pokazał się starszy mężczyzna tzw. koszulowy, który pił i był bardzo agresywny do rodziny. Zaczęli się zastanawiać, bo powiedziałam, ze ta osoba już nie żyje i została. Jest tak przywiązana do tego domu, że nie tylko nie chce odejść, ale powoduje ciągłe kłótnie rodzinne. A jeszcze jedna charakterystyczna rzecz u tej osoby to; DREWNIANE KRZESŁO. TO TAKI SYMBOL JEJ WŁADZY. Tak, to tato tego pana i miał drewniane krzesło, które sobie przyniósł i tylko on mógł na nim siedzieć. CO DALEJ? NIE WIEM. TU TRZEBA ODROIĆ PRACE DOMOWĄ Z TYMI LUDŹMI, ŻEBY SIĘ ZMIENIŁO. CO ZROBIA ? NIE WIEM. Mieszkają 200 km od mojego miejsca zamieszkania. Wszystko co im przekazałam to moje spojrzenie energetyczne na te sprawy. Życzę im powodzenia..