Przeskocz do treści

Wierzyć czy nie

WIERZYĆ, NIE WIERZYĆ....

.Powrót z Katowic. Ciekawy wyjazd. Fajna dziewczyna, ogromnie ciekawa świata i przyjazna, a tu nie tacy ludzie i nie tak się toczy życie. I tu dobrze funkcjonuje ten tytuł; jaki dom, takie życie. Dom stoi na czymś nieciekawym, ludzie, którzy tam żyli, zostali ( opowiadałam kogo zobaczyłam , jak żyli, zgadza się, jeszcze jest tam taki starszy schorowany pan, który zmarł samotnie, oraz dwoje dzieci, ale ubrania wskazują, ze żyły przed ii wojną światową). Ja zajmowałam się miejscem pracy, pooczyszczałam , ustawiłam energetycznie, dobrałam kolory i kwiaty, pożegnałam stare miejsce , przywitałam z właścicielką nowe, poustawiałam strażników szczęścia tego miejsca, energie ziół na bardzo pozytywną i niech się dzieje. Taka uwaga końcowa, im ktoś bardziej materialny, tym mniej ma. A na śmiesznie to fakt, że musiałam pojechać aż do Katowic, żeby spotkać Cygankę, która mi powróżyła. Powiedziałam jej, że nie chcę, bo nie mam pieniędzy. Podeszła do mojej znajomej i ta dała jej 20 zł. Już wyszła z tego sklepu, ale wróciła. Powiedziała mi, że mi powróży za darmo, bo ja pomagam ludziom, ale czasami nie dostaję zapłaty. przegrzebałam wszystkie kieszenie, torebkę i znalazłam 5 zł. Dałam jej z intencją, żeby się jej pomnożyło. Tylko nic za to nie kupuj, tylko trzymaj w portfelu. Nawet nie zaśmiała się z mojego stwierdzenia. Gdy poprosiłam, żeby mi się wpisała do mojego zeszytu, który służy mi do pracy; powiedziała mi, że nie umie pisać. I tu jest zagwostka....