Życie zatoczyło koło;
wczoraj rozmawiałam z moją znajomą. Byłam u niej cztery lata temu, oglądałam dom i wtedy powiedziałam, co tam widzę, że dom trzeba oczyścić, bo może być różnie. Ale ta moja informacja została bez echa.
Jaki jest stan na dzisiaj. Smutno. Zarówno ona i jej mąż chorują( bardzo poważnie, ona jest po operacji).
Oglądałam ten dom na odległość. Wszystkie te dusze, które zostały z czasów wojny są tam nadal. Jest ten lekarz, Niemiec. Ludzie, którzy uciekali do Niemiec przed Armią Sowiecką, przychodzili tam, po opatrzenie i leki. Pili też wodę z takiej studni, gdzie pompowało się wodę ręcznie i leciała ona przez kran. Pompa ta stała na podwórku. Jest tam też, teść, który rezyduje już tyle lat po śmierci i ściąga energię z żywych. Nową osobą, która tam przybyła, to jej ojczym. Powiedziałam jej, że jak wchodzi, to siada w kuchni przy stole. Potem bierze kubek i idzie do salonu i tam siada na fotelu. Potwierdziła, ze tak było, jak ją odwiedzał, ale tych foteli już nie ma. Szukałam energii jej mamy, bo zmarła niedawno. Ale ona jest u jej siostry, mieszka teraz sobie w kuchni, na piętrze, chociaż ostatni okres życia mieszkała na parterze. Dlaczego więc widzę ją na piętrze? Bo tam byłą kiedyś jej kuchni i szyła przy stole, koło okna i tam wróciła. Powiedziałam jej, że koło domu biega bardzo duży pies, ale on tylko zagląda do domu, ale nie wchodzi.
Usłyszałam, że oni nie mieli dużego psa. Za chwilę słyszę, że jej mąż mówi, że taki pies był, ale to on jeszcze był mały i opis psa się zgadza. Co zrobić, żeby im się lepiej żyło? Oczyścić dom. Jeszcze jedna ważna informacja, to jej mąż musi przestać uwielbiać materię. Jeżeli tego nie zrobi, to sam się zniszczy Jego ubóstwianie materii zabija i ją i jego. Co zrobią, nie wiem. Każdy decyduje sam.
Zapytałam pod koniec rozmowy, czy to co powiedziałam się zgadza. Tak. Szkoda, ze osoby, które miały kontakt, bardzo rzadko chcą to anonimowo potwierdzić. Bo naprawdę można wszystko zmienić. Trzeba tylko chcieć.